Obywatel świata

Podaj mi dłoń, Fryderyku
Przejdziemy przez Twoje wspomnienia
Po łąkach nad Utratą do Żelazowej Woli.
Twój dom tam jeszcze stoi.
Czy słyszysz Swą muzykę?
Mazurek A-moll, Mazurek A-dur, Polonez, dwa Walce,
A wirtuoza palce
Suną po klawiaturze jak w transie,
A zachwycone klawisze kaleczą wiejską ciszę.
Tu, w Twoim dworku nie jest już cicho,
Gdyż brzmią koncerty z Twoją muzyką.
Zbiera się na nich cała Polska -
Młodzież ze szkół, Miłosz, Szymborska...
Lecz zamiast czekać na brawa,
Przenieśmy się do Warszawy.
Tu każdy pałac, każda ulica pamięta Ciebie, wielkiego Fryderyka,
Pierwszego pianistę stolicy.
Przeniosłeś do salonów szum pól i lasów,
Dźwięki fujarki pastuszka,
Dostojnego poloneza i ludowego mazurka.
Koncertowałeś, improwizowałeś,
Przerosłeś Handla i Liszta.
A później emigracja. Dwadzieścia lat się zbliża,
Ty salony Warszawy zamieniasz w salony Paryża.
Tak, młody Fryderyku, i co będzie dalej?...
Drzwi do Europy otworzył Ci talent.
A w Polsce wrzenie. Walka o wolność.
Piszesz „Etiudę rewolucyjną".
O niej wróg Polski powie po latach,
Że to „armaty ukryte w kwiatach".
Paryż... Majorka... piękna kobieta,
A Ty - największy pianista świata,
Kompozytor i mistrz fortepianu,
Serce młodzieńcze, pomysłów tak wiele,
Lecz podstępna choroba w Twym ciele
Coraz częściej gra piano.
Wreszcie pianissimo i zgasłeś jak świeczka,
Jak nadzieja Polaków po latach.
Ty - „Polak z urodzenia, talentem obywatel świata".
I choć ciało Twe spoczęło na cmentarzu Paryża,
To serce wróciło do Polski - do kościoła Świętego Krzyża.

Katarzyna Kot